Skład:
* absurdy życia codziennego i ogólny hejt na gołębie
* czego czasami wolelibyście nie wiedzieć
* albo nie widzieć
* mamy ryż

tagboard affiliates
Drama combo part I - czyli nie jedz suchych mrówek bo będziesz mieć raka.
poniedziałek, 27 sierpnia 2012 by exia ~ 08:03 (2) Rzuć karmę

Dum dum dum, pierwszy post w krwiożerczym jak stonka ziemniaczana blogu o absurdzie i bynajmniej nie o czymś co ma jakikolwiek sens.
A na pewno sensu nie mają niektóre sceny w dramach tj. serialach japońskiej telewizji, lub generalnie cała otoczka i fazy, które od nich człowiek potrafi załapać.
Dajmy na to ostatnio wyemitowaną dramę "Kuruma isu de boku wa sora wo tobu" ("I latać po niebie w samochodzie krzesło" by google translate), która była taka so serious, że aż zbrodnią jest jakkolwiek kaleczyć jej jestestwo, aczkolwiek w trakcie jej oglądania powstała nie mała faza, która może być ładnie przedstawiona w paru punktach:

(UWAGA SPOILER)
* patos trauma trauma patos (w tej kolejności)
* nieudana próba samobójcza, czyli tutorial co może cię spotkać, gdy chcesz się zrzucić ze skarpy wprost w rozszalałe morze - spora grupa dziwnych ludzi, prawdopodobnie z sekty, która nagle zaczyna coś do ciebie mówić, a potem śpiewać dziwne pieśni, które prawdopodobnie mają na celu... nie, w zasadzie nie wiem co mają na celu, ale jeśli jakikolwiek mają, to pewnie jest równie dziwny jak cała ta scena.
* złe użytkowanie wózka inwalidzkiego może prowadzić do śmiertelnej korozji i grzybicy kół - pamiętajcie, nie zostawiajcie swoich wózków na deszczu. Tych na zakupy w szczególności, bo jeszcze się zemszczą i zjedzą twój dom.
* i będziecie się musieli przeprowadzić.
* i nie, matka odradzająca się jak feniks z popiołów to wcale nie kawałek z powieści fantasy
* a generalnie japońscy kolejarze są tak mili dla niepełnosprawnych, że czekając na pociąg otrzymasz od nich nawet herbatę. WOAH.
* chociaż gazet juz nie posiadali.



Ponieważ krzesło jest tylko jedno, to dla Masamune-kuna z dramy Clone Baby, wytrzeszcz był tylko jedynym sposobem na ogarnięcie tej paranoi.

Przechodząc dalej, przyjrzyjmy się kolejnej dramie o długim tytule a mianowicie 息もできない夏. Po dwóch odcinkach mój mózg wołał tylko WHAT THE FUCK?! Punkcikowo:
* była sobie dziewczyna, która przez ostatnie 4 lata robiła Apple Pie (ciasto, nie telefony) w cukierni. I tylko tyle XD bo była przecież geniuszem, który miał jechać do Paryża, żeby się uczyć na pâtissiera, po co komu znać więcej przepisów XD
* ale żeby się tam dostać potrzebowała dowodu, że jest tym kim jest.
* więc poszła do urzędu i dowiedziała się, że nie istnieje.
* tu następuje wielki krzyk typu TO JAKAŚ POMYŁKA!
* a mama wcale nie jest skłonna do wyjaśnień.
* przynajmniej przez jakiś jeden dzień, bo potem wyjawia, że się rozwiodła i ohajtała kolejny raz i nie mogła zgłosić urodzin jej własnej córki. A niech se żyje jako duch, też fajna opcja.
...
tak, bo takie rzeczy się zdarzają, nie dziwmy się.
* zaraz po tym jak główna bohaterka wyglebała się na kamienia (ostry był), rozcinając sobie przy okazji rękę, zemdlała jeszcze na pobliskim chodniku i wylądowała w szpitalu.
* i została tam na jedną dobę. Bo przecież zwykłe zasłabnięcia i rozbita ręka wymagają takiej opieki medycznej, prawda?
* tu następuje druga trauma, bo przecież jak ona powie swojej szefowej, że nie przyszła do pracy bo... BYŁA W SZPITALU! Przecież to żadna wymówka.
* trzecią traumą jest to, że teraz główna bohaterka staje przed wielkim wyzwaniem - musi się zarejestrować, żeby była istniejącym człowiekiem, a żeby to zrobić... potrzeba dużo papierkowej roboty ale to wcale nie jest jakieś bardzo ale to bardzo skomplikowane...
* a czas ją goni bo musi zapisać się na stypendium do Paryża.
* i nic to, że jej szefowa to cud kobieta wyrozumiała i ma MÓZG. Przekonała główną bohaterkę, że może poczekać z zatrudnianiem jej na stałe dopóki nie wyrobi sobie dowodu, więc nie musi od razu rezygnować z pracy *facewall*
* jej mama znowuż nie chce, żeby ojciec jej córki wiedział, że ma córkę. (choć ojciec tej córki już o tym wie i właściwie codziennie przychodzi do cukierni, w której córka pracuje i kupuje od niej ciasto, żeby potem zjeść je wspólnie z ramką na zdjęcie. romantycznie) No chyba, że ojcem jest Kaname Jun, który zgwałcił jej matkę w retrospekcji. STRZEŻCIE SIĘ, bo nigdy nie wiecie gdzie i kiedy możecie spotkać Kaname Juna! XD
* ale następuje patos patosów, decyzja zapadła, że razem z mamą, będą walczyć o to, by ją wpisać w rejestr żywych mieszkańców. PUFF.

Generalnie przez większość drugiego odcinka byłam so confused, dlaczego, dlaczego robią z tego taki straszny problem... jeśli do końca tej serii ten problem będzie się ciągnął to pewnie wyrwę sobie z głowy wszystkie włosy, z cebulkami, będą pierogi.

A teraz mały quiz. Ile razy można wziąć lek na astmę i nie przedawkować/i przestać się dusić/i nie wyglądać przy tym na trupa?
a) 0
2) 1-2
3) dużo

Odpowiedź... C. Tak. Wg twórców Death Game Park, wzięcie sześciu (czy chu wi ilu) dawek z inhalatora nie wystarczy, żeby przerwać w jakimkolwiek stopniu atak duszności. Co z tego, że gdy pierwszy raz bierze lek, ten działa już po paru sekundach. Co z tego, że za drugim razem dzieje się to samo. Co z tego, że leki takie powinny działać przez jakieś 12h i są dość silne, na tyle, żeby człowiek mógł normalnie oddychać. Zaczęłam się aż zastanawiać co by było gdybym sama zafundowała sobie taki istny festiwal medykamentów.
Oh well, ale twórcy są bardziej pro i wrzucili tam 'pana z astmą', który dusi się raz na 5 min bez względu na to ile leków weźmie.

Zostając przy lekach, przytoczę jeszcze dialog z dramy "Freeter, Ie wo kau".

- Cześć. Brałaś leki?
- *nod nod*
- Może napijesz się wina?
*30min później*
- Kimiko!
*Kimiko leży ze strużką krwi lecącą po nadgarstku, mającą symbolizować, że właśnie podcięła sobie żyły*

Werdykt: Nigdy nie pij wina, gdy bierzesz antydepresanty.

Kończąc te wywody, pragnę powiedzieć, że nie, te dramy wcale nie są złe. To tylko mój mózg, który musi zawsze wyżyć się na czymś dziwnym, sprawia, że powstają te bezsensowne rozkminy. A chwilkę nad tym myśląc, chyba nie ma dramy, w której bym czegoś takiego nie znalazła XD
Part I za nami, w przyszłości na pewno powstanie więcej części, niech no tylko wena przyjdzie na absurdy. A teraz się oddelegowuje, życzę miłego dnia z gołębiami i odchodami o smaku makaronu w proszku.

- Riida